Petarda Pavlenki dała tylko punkt, Orzeł miał szansę poprawić sytuację w tabeli
Orzeł Myślenice musiał obejść się smakiem po starciu z Tempo Białka na własnym boisku. Orłowcy mieli szanse na wygraną, mieli też pretensje o nieuznaną bramkę Karola Buraczka, a sędziowie w pomeczowych rozmowach przyznali po zobaczeniu zapisu wideo, że zarówno gol powinien być uznany, jak i jednemu z graczy Tempa należała się czerwona kartka za atak na nogi Jakuba Moskala w 23. minucie meczu.
Obie te sytuacje miały miejsce jeszcze przy stanie 0:0 i być może inaczej potoczyłyby się losy rywalizacji gdyby Orzeł nie dość, że prowadził, to grał w przewadze jednego zawodnika. Tak się jednak nie stało i walka o punkty trwała do ostatniego gwizdka. Trzeba też przyznać, że Tempo miało swoje okazje i również mogło zgarnąć pełną pulę, w najlepszej sytuacji rywali Pavlo Pavlenko niemal przewrotką wyekspediował futbolówkę z linii bramkowej.
Bardzo dobrą okazję na objęcie prowadzenia miał też Bartosz Kiełbus, ale nie udało się trafić do siatki. Worek z bramkami rozwiązał się dopiero w 71. minucie, gdy strzał z dystansu i nieprzyjemny kozioł zmylił Bartosza Matogę, przez to przyjezdni wyszli na prowadzenie. Orzeł jednak szybko wyrównał, dośrodkowanie Kiryla Kyrylova z autu, małe zamieszanie, po którym piłka spadła pod nogi Pavlo Pavlenki, a ten huknął z lewej nogi nie do obrony i wynik rywalizacji został wyrównany.
W międzyczasie dla Tempa Białka należał się też rzut karny, ale i w tej sytuacji gwizdek sędziego milczał. Orłowcy po zdobytej bramce próbowali pójść za ciosem i strzelić zwycięskiego gola, jednak ta sztuka się nie udała i obie ekipy podzieliły się punktami.
Orzeł Myślenice - Tempo Białka 1:1 (0:0)
Pavlenko 74
ORZEŁ: Matoga - Pavlenko, Kosiba, Kyrylov - Gorecki, Gładysz, Moskal (23 Depta), Buraczek, Górka - Ciślik (54 Wąsowicz), Kiełbus


Komentarze