Niwa wykorzystała stałe fragmenty, Orzeł z pomysłem, ale bez punktów...

W wyjazdowym meczu 5 ligi z Niwą Nowa Wieś trener Kamil Ostrowski miał niemałą zagwostkę z zestawieniem linii obrony, ale ostatecznie postawił na bardzo młode ustawienie trójki stoperów z dwoma juniorami - Miłoszem Ruskiem i debiutującym w seniorskim futbolu Bartłomiejem Bruzdą, który dopełniał 21-letni Michał Biela. Orzeł przegrał aż 2:6 (2:2), ale miał w tym meczu swoje dobre momenty i na pewno może wyciągnąć pozytywy. Dość powiedzieć, że cztery z sześciu goli to następstwa rzutów rożnych i to właśnie w tym aspekcie pies został pogrzebany... 

Pomysł na grę to niższe ustawienie w defensywie i szukanie swoich akcji po kontrach na tle wymagającego przeciwnika. Do przerwy w ofensywie wszystko się sprawdziło. Najpierw kombinacyjna akcja, w której Bartosz Kiełbus pograł z Bartłomiejem Gromalą, ten zostawił piłkę podeszwą Krzysztofowi Górce, który przymierzył bliżej dalszego słupka i strzelił bramkę na 0:1 dla drużyny Orła.

Niestety rywale po dośrodkowaniu z kornera i strzale głową wyrównali, ale Orłowcy znów się odgryźli kontratakiem i zdobyli bramkę po kolejnej, składnej, kombinacyjnej akcji. Tym razem Bartłomiej Gromala zmienił centrum gry po przekątnej do Krzysztofa Zająca, ten złamał do środka i miękko dośrodkował na długi słupek, tam zdążył Bartłomiej Gromala i zgrał nad bramkarzem w pole bramkowe, a Bartoszowi Kiełbusowi pozostało dostawić nogę i strzelić gola na 1:2!

Przed przerwą miejscowi wyrównali i niestety znów w następstwie kornera, gdzie z dobitką podążył jeden z graczy Niwy i wpakował piłkę do siatki. Jeszcze w pierwszej połowie Orłowcom wyszło parę kontr, ale zabrakło celności. Swoje szanse miał Krzysztof Zając i Bartosz Kiełbus, ale nie udało się trafić do siatki.

Pomysł na grę się sprawdził, natomiast na pewno do poprawy obrona przy stałych fragmentach gry i choć wszyscy sobie zdawali sprawę, że to w tym meczu było bolączką biało-zielonych, to jak na złość w pierwszych minutach drugiej połowy dośrodkowanie z kornera, piłka trafiła na przedpole, a tam wolejem akcję zakończył gracz Niwy Nowa Wieś, a ta totalnie poza zasięgiem Huberta Świerczyńskiego wpadła do siatki na 3:2 dla gospodarzy.

Niwa wyszła na prowadzenie, to i Orzeł musiał się otworzyć i ruszyć do ataku. Próby były, ale gola na 4:2 zdobyli gospodarze i sytuacja stała się bardziej skomplikowana. Świetną jeszcze szanse miał Bartosz Kiełbus po dośrodkowaniu Karola Buraczka, ale strzelał z pierwszej z woleja niecelnie w sytuacji sam na sam z golkiperem, a szkoda, bo może po przyjęciu miałby więcej czasu i miejsca na precyzyjne trafienie do siatki i złapanie kontaktu.

Ostatecznie Orzeł do meczu nie wrócił, a rywale znów po rożnym odskoczyli, zdobywając już czwartego gola po stałym fragmencie gry. Wówczas już trener Kamil Ostrowski puścił do boju młodzież i choć mecz zakończył się wynikiem 6:2 to nasi nastolatkowie powinni zdobyć bramkę, gdy po akcji dwóch juniorów Adriana Ciślika z Kamilem Sudrem w stuprocentowej okazji ten drugi strzelał wprost w bramkarza.

Przed Orłowcami teraz kolejne wymagające starcie - u siebie zagramy z Victorią Jaworzno - aktualnym liderem rozgrywek.

Niwa Nowa Wieś - Orzeł Myślenice 6:2 (2:2)
Górka 18, Kiełbus 35

ORZEŁ: Świerczyński - Rusek (84 Suder), Biela, Bruzda - Buraczek, Moskal, Gładysz (75 Wąsowicz), Górka (81 Brózda) - Gromala (73 Depta), Zając (79 Ciślik), Kiełbus (79 Braś)